Obudził mnie dziś rano telefon - godzina 6:00. Nie mogłem już później zasnąć. Myślałem o naszej zielonej wyspie.

 
Moja firma zatrudniła w Polsce 2 inżynierów. Dostali po 8.000 zł brutto co jak na 'goły po studiach' jest suma raczej dobra. Juz po kilku miesiącach ten nieco obrotniejszy zaczął dopytywać jak się przenieść do Danii. W Polsce nie ma szans na mieszkanie itd. Także place nie takie jak jego ambicje.
 
Bezrobocie skoczyło w styczniu do prawie 14%. (w Danii, czerwonej wyspie, jest 6,1% lub 6,7% - zależy jak liczą).
 
W mojej rodzinie chłopak po studiach licencjackich pracuje w paczkowni a jego zona także po studiach licencjackich oblicza lekarzom nadgodziny w szpitalu. Oboje na umowie śmieciowej. Zona w ciąży, mieszkają w piwnicy domu rodziców. Piwnica adoptowana na mieszkanie. Sa zadłużeni no bo meble, remont a rodziców nie stać na pomoc.
 
Moja Mama mieszka w bloku. Sąsiadki w wieku jej podobnym, około 80 lat, i z emeryturami jej podobnymi - około 1000 zł. Starsze panie rozmawiają głownie jak oszczędzić na wodzie, elektrycznosci, jedzeniu, ogrzewaniu, jakie lumpeksy są najlepsze i ile miesięcy trzeba czekać do tego czy innego specjalisty. Żartują także czasami - podobno premier powiedział 'pomóż państwu, emerycie i umrzyj szybko w zaszczycie'.
 
Patrze na mojego rzutkiego inżyniera i jego  chęć ucieczki z Polski. Jaka ma przyszłość? Emerytura jak widać czy tam 30% ostatniego zarobku, dostęp do kultury jak ustala ACTA, brak kredytów mieszkaniowych, bałagan ze szkolnictwem, żłobkami, umowami o prace, drożyzna i brak perspektyw.
 
Do tego skrajnie niekompetentny premier, który nie potrafił nauczyć się rządzenia nawet mając 5-letnia dyspensę.
 
pzdrw
 
saa-saa